Grypa, szczepienia

Co kryje się za szczepionkową euforią?

Nieznany Świat 4/2002

Panie Doktorze! Zachorowałam na gry­pę mimo zaszczepienia się. Na szcze­pienie namówiła mnie koleżanka, która studiuje medycynę. Jestem zwolenniczką na­turalnej medycyny, a szczepionki to przecież naturalne bakterie albo wirusy, które, po­dane człowiekowi, powodują wzrost odpor­ności jego organizmu. Koleżanka argumen­towała, że dzięki szczepieniom i antybioty­kom nie dochodzi już na świecie do wiel­kich epidemii np. ospy. W moim przypadku szczepionka niestety nie zadziałała. Co mam o tym myśleć? Co Pan o tym sądzi?

Dorota W. z Warszawy

 

 Szanowna Pani! Moje myślenie medycz­ne wynika raczej z wiedzy i z doświadcze­nia (niekoniecznie własnego) niż z podpo­rządkowywania się „powszechnym" opi­niom lub reklamom. Gdy studiowałem me­dycynę, również wierzyłem, że antybiotyki i szczepienia wyzwoliły świat od pandemii (epidemii o światowym zasięgu). Obecnie moja wiedza i doświadczenie są znacznie większe, niż kiedyś i dzięki temu wiem, że to nieprawda. Niekoniecznie kłamstwo, ale na pewno nieporozumienie, grzech od­wracania się od faktów, albo niekiedy (co śmiem podejrzewać) uleganie lobbingowi firm farmaceutycznych przez tzw. autoryte­ty medyczne kształtujące społeczne zacho­wania prozdrowotne,.

Któż z nas nie podda się sugestywnym apelom rozpowszechnianym za pośrednic­twem publicznej telewizji, z których wyni­ka, iż oto upływa ostatnia chwila, aby urato­wać się przed nadchodzącą grypą - tu mi­gawka z chorującej zagranicy. Towarzyszy temu komentarz przerażonego, ale pełnego obywatelskiej troski dziennikarza. Osoba przedstawiana przez TV jako profesor me­dycyny (a więc w oczach czcigodnej wi­downi autorytet) zapewnia, iż tylko szcze­piąc się możemy uniknąć grypy. Siła tak skonstruowanej reklamy wyemitowanej po­za czasem reklam jest porażająca. Dzięki niej sklepy zwane aptekami osiągają rekor­dowe obroty, jeśli chodzi o sprzedaż szcze­pionek. Tymczasem fakty okazują się inne. Po pierwsze, epidemie grypy wywoły­wane są przez coraz to nowego wirusa, z którym nikt nie miał jeszcze okazji się zetknąć, co umożliwiałoby wytworzenie przeciwciał. Reprezentanci firm farmaceu­tycznych również niczego nie wiedzą o za­grażającym nam wirusie, przeciw któremu trzeba wyprodukować szczepionkę. Dopiero w fazie apogeum zachorowań uczeni wybie­rają jako przedmiot badań osoby z tzw. ognisk największej zachorowalności - ludzi z podobnymi objawami - i starają się wyo­sobnić od nich i zbadać wirusa wywołujące­go chorobę. Czas płynie, epidemia przetacza się przez kraje i kontynenty, ludzie chorują i zdrowieją, albo umierają, a uczeni badają wirusa i wytwarzają szczepionkę, za pomo­cą której (stymulując organizm zdrowego człowieka) można by wytworzyć przeciw­ciała przeciw wirusowi wywołującemu epi­demię, która... właśnie się skończyła.

Przypuszczam, Pani Doroto, że tak było w Pani przypadku - kupiła Pani po prostu szczepionkę przeciw jednej z przeszłych epidemii, bo przeciw epidemii grypy, która ma dopiero nadejść szczepionek nie ma i raczej nie będzie. Przemysł far­maceutyczny to przemysł intratny, a jego produkty - tak jak rowery, buty czy inne wyroby - muszą być sprzedane z zyskiem. Aby osiągnąć ten cel, każda reklama jest dobra, zwłaszcza jeśli okazuje się tania i skuteczna wskutek swego zawoalowania.

Po drugie, odporność to nie tylko prze­ciwciała. Wywołują one tzw. odporność swoistą przeciw jednemu lub kilku zaraz­kom. Jest jednak jeszcze odporność nie­swoista, która zabezpiecza przed inwazją wszystkich patogenów, łącznie z nowotwo­rami. Medycyna naturalna oferuje możli­wość wzmocnienia tej właśnie strony na­szej odporności. Akupunktura, klawiterapia, leki homeopatyczne, zioła oraz psy­choterapia i inne formy oddziaływań na sferę psychiczną powodują wzmożone wy­dzielanie przez organizm takich substancji jak: interferony, dopełniacze, lizozym i inne cytokiny, których działanie i rola zostały już dość dobrze opisane. Ale, tak jak roz­proszeni producenci masła nie są w stanie przeciwstawić się lobby margarynowemu -podobnie lekarze wykonujący np. leczniczą usługę w postaci akupunktury nigdy nie przezwyciężą nacisków przemysłu farma­ceutycznego dbającego o własne interesy. Nie mówię tu niczego odkrywczego. Temat dobrze znają lekarze i studenci medycyny. Nie można skończyć uczelni medycznej nie posiadając takiej wiedzy. Czemu więc nawołuje się do szczepień w oderwaniu od całościowego problemu odporności swoistej i nieswoistej, zauwa­żając tylko jeden z tych aspektów?...

Pani koleżanka, pani Doroto, miała rację, iż szczepieniami zlikwidowano na świecie czarną ospę. Ale to nie dzięki antybioty­kom (które nie działają na wirusy i które masowo zastosowano dopiero w pięćdziesiątych latach XX wieku) zniknęły wielkie epidemie, w tym również czarnej ospy! Nie miały też na to wpływu masowe szczepie­nia - to było potem. Ocenia się, że stało się tak pod wpływem powszechnych zmian w kulturze, higienie, urbanistyce, odżywia­niu czy stylu życia narodów.

Wpływ masowych szczepień przeciw czar­nej ospie jest jednym z niewielu, jakimi moż­na się pochwalić. Szczepienia nie powstrzy­mały np. gruźlicy, choć na pewno ograniczy­ły częstotliwość występowania gruźliczego zapalenia mózgu, opon mózgowych oraz tzw. „suchot galopujących". Tych chorób w Pol­sce już raczej się nie spotyka, niemniej, mi­mo szczepień, gruźlica przeżywa obecnie w naszym kraju swoisty renesans.

Generalnie można powiedzieć, że szczepionki działają tylko przez pewien czas i w ograniczonym zakresie. W przy­padku cholery czy żółtej febry nie dzia­łają prawie wcale (o grypie nie wspomnę). Szczepić się więc, czy nie?! Skoro aku­punktura i podobne jej sposoby budo­wania odporności nieswoistej nie są powszechnie stosowane - w chorobach, gdzie udokumentowano działanie szcze­pionek, szczepić należy (nie dyskutuję tu o powikłaniach poszczepiennych, np. prze­ciw chorobie Heinego-Medina, czy wście­kliźnie). Wiadomo natomiast, że ze wzglę­du na kumulację kapitału przez prze­mysł farmaceutyczny rozsądek prawie zawsze przegra z wyrachowaniem. Bo, na dobrą sprawę, w interesie przemysłu far­maceutycznego jest, by leki nie wyleczy­ły, lecz jak najdłużej leczyły (ludziom zdrowym są one niepotrzebne). Zakłada się, że powinny raczej nie szkodzić (chociaż, aby je sprzedać nie jest to konieczne - pro­szę przeczytać ulotki dołączane do opako­wań leków, w których pisze się o działa­niach ubocznych i przeciwwskazaniach) oraz likwidować objawy, a w razie odsta­wienia specyfiku powodować pogorszenie, jak np. w sferze kontrolowania (nie mylić z leczeniem) samoistnego nadciśnienia tęt­niczego. Jakiż to genialny pomysł, i to urze­czywistniony na naszych oczach!!! Czło­wiek z nadciśnieniem pozostaje najczęściej dozgonnym klientem przemysłu farmaceu­tycznego! Cóż za wspaniały INTERES!!!

 

lek. med. Janusz Kołodziejczyk

 

zobacz też Obsesja antybiotyków

o szczepionkach